Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

piątek, 14 września 2012

Podziękowania od Beredy

Znów wklejam komentarz mojej Siostry.
Tym razem z podziękowaniami za życzenia i gratulacje z okazji narodzin jej Córeńki

"Wszystkim dziękuję i podziwiam jak macie więcej dzieci niż jedno- co za koszmar porodu-masakra. Byłam tak wycieńczona, że jak położyli mi małą na brzuchu to ja do lekarza "a co to?" a oni "dziecko"- ja szok i od razu złapałam- to nawet człowieka nie przypominało. Potem mówi mi wagę, wzrost itd. a ja słucham i nic nie zapamiętałam. Ale już wiem 2720g 50cm i 30cm główka- wiem bo na karcie napisali :). Teraz ma 2500g.

Ale lepszy numer- położna przyszła po małą (badanie, szczepienie, kąpiel czy coś) i mówi do mnie "zabieram dziciaczka" a ja do niej "włożyć ją do łóżeczka czy poradzi sobie pani?" a ona aż się zaśmiała i mówi "myślę, że poradzę sobie"...ja w śmiech i dopiero dotarło do mnie co powiedziałam-ona przyjęła 10000 porodów, od 20 lat zajmuje się maluchami a ja po 1 dniu doświadczenia "czy sobie poradzi".
I ostatnia sprawa- pojechałam do szpitala z myślą że mnie odeślą do domu a ja rodzę, więc szybko na porodówce sms do męża "rodzę" i co napisał zaspany tatuś "o" hahaha i tyle tzn dalej spał - za to kocham swojego męża "krótko, zwięźle i na temat".

Buziaki od Rozalki"


Jeszcze raz gratuluje Młodym Rodzicom takiej ślicznej "Paskudki" ;-)
BUZIAKI KOCHANI :-*

Zmokłe kury

W drodze do przedszkola mówię do Ksji: Oj będzie padało!

Wychodzimy z Kappą a tam wcale nie pada... LEJE!!! Poszłam więc do środka wzięłam przeciwdeszczowe ubrania przedszkolne i ubrałam Starszaka co by się cieszył mokrą pogodą ;-) Młodszej zamontowałam folie i jestem już gotowa!
 
Oj chyba jednak nie,,,, A ja? No nie, nie mam żadnego swetra, nic :-( Dobrze że miałam czapeczkę z daszkiem, bo jeśli okulary pozostają suche to mi żaden deszcz nie straszny :-P



Wróciłam do domu przemoczona do suchej nitki. Przebrałam siebie i Kappę. Poszłam rozwiesić ciuchy na balkon i co widzę? No właśnie nic nie widzę... Przestało padać :-/

Nie potrzebnie brałam prysznic przed wyjściem ;-P

czwartek, 13 września 2012

Jestem rozpieszczana

Najpierw było SPA w wykonaniu Starszej Córki :-D

Teraz gdy Kappa chodzi do przedszkola rozpieszcza mnie Ksji...
Otwórz buzię Mamusiu

Masz zjedz

Karmi mnie usilnie jak tylko coś znajdzie. Co bym nie musiała jeść śmieci i okruszków kupiłam migdały. Sprytna jestem ;-P

środa, 12 września 2012

Jeansy

A dokładnie pisząc jeansowa torba.


Jeszcze nie skończona, ale nie wiem kiedy znów się za nią zabiorę. Nie ma suwaka i myślałam o jakiejś ozdobie na "nogawce"...
No nie wiem?
Może jakieś pomysły?

Przeprowadzka do sypialni

W pewien piątek przeprowadziłam Dziewczynki do sypialni. Wpakowałam tam również wszystkie swoje rzeczy i teraz siedzimy cały dzień w naszej "rupieciarni" :-)


Zabawa na łożu jest o tyle wygodniejsza gdy nie można się poruszać:

Kappa zwichnęła/stłukła sobie nogę w przedszkolu. Ledwo zdążyłam uwinąć się z przeprowadzką i usiąść na chwile gdy zadzwonił telefon. Myślę sobie nie odbieram, ale że dzwonili co 2 minuty to dałam za wygraną. Poproszono mnie abym odebrała Kappę wcześniej. Zostawiłam Ksji śpiącą pod opieką Papou (Dziadka) i poszłam. Na miejscu wytłumaczono mi że stopa wpadła jej w jakiś dół, udzielono jej pierwszej pomocy przykładając lód. Ponieważ kulała pomyśleli czy nie chciałabym, jej odebrać wcześniej i iść z nią do lekarza bo to przecież piątek.
Poszłyśmy i z rendgenu nic nie wyszło. Zalecenie lekarza tylko takie żeby przez dwa dni oszczędzała nogę, a jak do poniedziałku nie przejdzie to żeby wstawić się znów w szpitalu. W ten sposób Starsza K. mogła cały weekend przed telewizorem leżeć z lodem na stopie. Ale że ja zła Mama jestem to ją zabierałam do sypialni żeby się pobawiła z młodszą Siostrą ;-P

wtorek, 11 września 2012

Rodzinny mały cud

Po wielu latach starań, leczenia wreszcie jest na świecie Mała Córeczka mojej Małej Siostrzyczki!!!
Urodziła się dziś o 4 rano o wadze 2700g. Wzrostu nie wiadomo ile ma bo Jej Maciora się nie dowiedziała ;-P


Witamy Najmłodszą Członkinie Rodziny!!! Niech nam rośnie zdrowo i w szczęściu!!!

poniedziałek, 10 września 2012

Tańczące z lalkami

Włączyłam sobie DVD z wesela Kuzynki, bo wreszcie miałam na czym obejrzeć ;-)

Tańcom i hulankom nie było końca... Śpiewałyśmy "Weselny klimat" i inne hity...

Osobiście byłam zajęta robieniem zdjęć i filmów, oddając całą swoją uwagę Pannom K. i ich partnerkom :-P