Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

wtorek, 14 sierpnia 2012

Przez łzy

Dzisiejszy dzień jest taki... No właśnie sama nie wiem?
Niby wszystko jest dobrze ale powoduje że płaczę....
Zawsze w takie dni ta piosenka chodzi za mną!

Musical "Metro"- "Szyba"

"Pytają wszyscy, skąd jesteś i co robisz
To im wystarczy, że imię jakieś masz
nie próbuj opowiadać i mówić im o sobie
Bo zamiast ciebie oni widzą twarz.

Myślałam wtedy, że nie ma na co czekać
Czas szybko mija, a życie jedno jest
To nie był łatwy gest, mówili, że uciekam
Z biletem w dłoni, w jedną stronę rejs

Co dzień ta sama zabawa się zaczyna
I przypomina dziecinne twoje sny
Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina
I tam są wszyscy, a naprzeciw - ty.
Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina
I tam są wszyscy, a naprzeciw - ty.

Zostałam sama, więc piszę długie listy
Pieniędzy nie mam, zbyt mało jeszcze wiem
Poznaję dużo słów, rozumiem prawie wszystko
A świat wygląda, jakby był za szkłem.

Gdy obojętnie mijają mnie przechodnie
Próbuję wierzyć, że przetrze się ta mgła
Że będę mogła znów naprawdę czegoś dotknąć
I cud się stanie - zniknie tafla szkła

Co dzień ta sama zabawa się zaczyna
I przypomina dziecinne twoje sny
Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina
I tam są wszyscy, a naprzeciw - ty.
Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina
I tam są wszyscy, a naprzeciw - ty"

 Nie twierdze że pomaga, ale....


Natomiast energii dodaje mi, nawet na skraju wytrzymania, "Modlitwa harcerska"
"O Panie Boże, Ojcze nasz
W opiece Swej nas miej
Harcerskich serc Ty drgnienia znasz
Nam pomóc zawsze chciej
Wszak Ciebie i Ojczyznę
Miłując chcemy żyć
Harcerskim prawom życia, dnia
Wiernymi zawsze być

O daj nam zdrowie dusz i ciał
Swym światłem zanurz noc
I daj nam hart tatrzańskich skał
I twórczą wzbudź w nas moc
Na szczytach górskich czy wśród łąk
W dolinach bystrych rzek
Szukamy śladów Twoich rąk
By życie z Tobą wieść
Przed nami jest otwarty świat
Za nami tyle dróg
Choć wiele ścieżek kusi nas
Lecz dla nas tylko Bóg"


Spacerujemy

Od dwóch tygodni, codziennie rano wychodzimy na spacerki.
Plan jest taki:
- pobudka
- mleko/mleczko pszczele/pyłek kwiatowy
- ubieranie
- wyjście
- zakupy bułeczek (ewentualnie kakao)
- spacer ze śniadaniem w ręku





Często patrzymy w niebo:


Podziwiamy przyrodę w koło nas:


Nauczyłam Dziewczyny zbierać szyszki... Teraz Ksji sama się zatrzymuje gdy je widzi i wrzuca mi do torby




Czasem krajobraz mnie dobija i tęsknię do DOMU:

Niekiedy, bardzo rzadko, chadzamy po większe zakupy:

Całe te spacerki mają tylko jedno na celu.... Ululać Kobietki jak najwcześniej!!!
Czy to się udaje? Sami zobaczcie:


UDAWACZKI


Sumując!!!
Pomimo iż spacer zajmuje nam 2,5 godziny najmniej, Kappa jest pełna energii do końca dnia a Ksji zasypia szybko tylko na południową drzemkę. U mnie objawy naszych wypadów są najgorsze bo nadwyrężyłam sobie stopy(?) (chyba ta część nazywa się śródstopie!?!) Ogólnie czy to ważna co? Ważne jest że ledwo się poruszam...





A tak chciałabym kiedyś wyglądać z Mężem.......:
Wiem bardzo nie wyraźnie, ale paparazzi ze mnie kiepskie! Chyba że winny jest sprzęt ;-P

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Zaległa masa solna

Mogłabym pominąć to co robiłam ze świecznikami kawowymi, ale Kappa tak pięknie pomalowała swojego motyla że muszę się pochwalić:


Natomiast ja ozdobiłam swojego anioła:


piątek, 3 sierpnia 2012

Wyplatanki

Wzięłam się za wyplatanie koszyków i ewentualnej biżuterii.
Pomysł powstał przez Ukochanego. Marudził coś o ulach i pszczółkach, miodzie i innych takich.
Ponieważ na drugi dzień miał imieniny to mu zrobiłam ul:

Spód jest zrobiony z kartonu. Czyli był to najprościejszy koszyk który można stworzyć.
Nie bardzo wiedziałam czym to maznąć. Wzięłam więc akwarele i w efekcie nie jest tak źle.


Następnie powstało pudełko, dla mnie na "różne takie". Tym razem jednak wzlotłam denko!


Bransoletka, strasznie mi się podoba, nawet czasem ją noszę


Broszka do kompletu, a co tam, jak szaleć to szaleć ;-)


Gdy tworzyłam ul przyjechała do nas Siostra Męża i zamówiła koszyczek dla siebie. Zrobiłam więc ostatnio to:


A co by pustego nie dawać zwinęłam broszkę:



Kursy znalazłam w internecie,  dokładnie tutaj. Są naprawdę fajne :-)

czwartek, 2 sierpnia 2012

Dzisiejszy posiłek sponsorują PSZCZOŁY

Apiterapia jest to leczenie produktami pszczelimi i ich jadem.
Mój Pszczelarz kupił sobie właśnie książkę na ten temat...
Co się u nas w domu porobiło!?! Żadne leki nie są dobre, tylko pszczoły mogą nas wyleczyć!!!

Dlatego od samego rana zjadamy to co nam natura dała ;-)

Na śniadanie podajemy mleczko pszczele. Nabieramy go trochę na wykałaczkę i hop... Nie zapominajmy popić bo smak ma taki jak... Nie powiem Wam jaki ;-P


Po pół godzinie zjadamy pyłek kwiatowy. Łyżeczkę, ewentualnie dwa razy po pół- oczywiście nie można zapomnieć o wodzie bo inaczej nie przejdzie...

Pyłek jest dosyć pożywny więc następny "posiłek" zjadamy po godzinie. Szef kuchni serwuje nam miód! Tutaj mój ulubiony czyli mieszanka wszystkich wymienionych już produktów


Na popicie można zaserwować sobie mleko/herbatę z dodatkiem propolisu.
Zdjęcia propolisu nie zrobiłam bo kupny jest, rozrobiony, w malutkiej buteleczce i nie widać jak wygląda paskudnie w oryginale. Syrop propolisowy to nic innego jak propolis zalany alkoholem ;-D

W ten sposób jest już pora obiadu... Szczęśliwie można już zjeść "ludzki" posiłek!!!

Po głównym daniu czas na deser.
Tutaj mamy wolny wybór! Ja lubię chałwę:

Lody:

Oczywicie nie jem tych deserków codziennie :-(


Kolacja we dwoje (no nie zawsze, tylko w soboty)
Pewnego wieczorku piliśmy wodeczkę, a do tego MEZE, czyli małe coś do zagryzienia

Wędlina, tzatziki i oliwki nadziane czosnkiem :-)


PYCHOTKI

środa, 1 sierpnia 2012

Wielkie odliczanie

To było tak:    Kappa bardzo tęskni za przedszkolem i codziennie pyta mnie kiedy wreszcie do niego pójdzie?! Wczoraj wieczorem obiecałam jej zrobić taki licznik do odliczania dni.
Pomysł zaczerpnęłam ze strony Babylandii!

Narysowałam Piratów z Nibylandii (Kappa idzie do grupy Piratów :-)) wycięłam i przykleiłam do kolorowej kartki, którą natomiast przymocowałam wstążką do tekturki. Cyferki wyliczające nam czas do przedszkola przymocowałam spinaczem ;-)

Taką oto pracę, wspaniałych rąk Mamusinych, Starszak znalazł przywiązaną do dźwiczek kredensu.


 Chyba nie muszę mówić jaką radość sprawiło Kappie ściągnięcie pierwszej karteczki :-D
Dodam tylko że to czerwono-czarne to jest plecak który narysowała mi wczoraj Córa z wytycznym iż mam go przykleić do naszego licznika!!!

Rękawiczka

Czyli odpalcowanie Ksji!

Smoczka Mała Stokrotka nie chciała, więc jej nie zmuszałam, nikomu z resztą nie udało się jej przekonać do sylikonowego "czegoś". Pozwoliłam jej zatem ssać paluszka.

Wszystko byłoby dobrze gdyby na kciuku nie powstała górka z pęknięciami na zgięciach. Okazało się wtedy że jestem wredną Mamą i uszyłam rękawiczkę ze smoczkiem, gdyby zachciało jej się jednak coś do buzi włożyć. Żeby nie ściągała rękawiczki zamontowałam bardzooooo długie paski do wiązania.

Pierwszych kilka drzemek i nocy mieliśmy okupione płaczem, ale teraz już zaakceptowała materiał na rączce (smoczka wciąż nie chce, poza ewentualną zabawą za dnia)....

Wygląda to tak:


 Wszystko było by dobrze gdyby Ksji znów się nie rozchorowała :-( Znów mamy nie przespane noce, pełne płaczu i nieszczęścia w oczach Księżniczki. Teraz bardziej jej tęskno za paluszkiem kochanym...
Ciekawe jak to będzie gdy Kappa pójdzie do przedszkola?! PRECZ CHOROBY!!!