Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

czwartek, 8 marca 2012

Najlepsza zabawa

Ksji znalazła wczoraj super zabawę... wspinała się po oparciu kanapy, stawała, uśmiechała się łobuzersko i upadała na dupkę. Strasznie polubiła to co robi i bawiła się tak przez jakieś 10 min. Jazz nie miała nic przeciwko takiej formie rozrywki aż do momentu gdy znudziło się Kruszynce i zaczęła zarzucać główkę do tyłu by wzmocnić efekt upadanie. Tego już biedne serce Rodzicielki nie wytrzymało i wsadziła Chuliganicę do "więzienia" (jak nazywa Grek kojec). Tam dostała pajdę chleba i miała Mamusia spokój na jakieś 15 min.

Wczorajszego dnia Ksji dokonała niemożliwego i ustała na swych "tanecznych" nóżkach całą minutę bez pomocy Jazz :)) Mama była z niej dumna jak paw, i wciąż jest, a Tata przegapił bo akurat siedział tuż obok ale nie poruszał głową... :P Jak ja kocham tego Faceta, tak to marudził i krzyczał żeby Młodsza Córka przez przypadek nie zaczęła chodzić w Polsce by tego nie przegapić, a jak przyszło co do czego to on tego nie widział. Hihihihi :))

piątek, 2 marca 2012

Luty

Dawno, dawno temu gdy w kalendarzu nastał najkrótszy miesiąc w roku Królowa Jazz i jej Księżniczki wyjechały do Królestwa w którym panuje najlepsza na świecie i w całym kosmosie Królowa Matka zwana Gosią.
Wyjazd wiązał się z przelotem na Smoku i gdyby Królowa ze swymi córkami latały rzadko to może wielki Smok, ziejący spalinami, zrobiłby na nich wrażenie, a tak jego imponujący wygląd został odebrany tak jak zwykle.
Księżniczka Kappa uwielbia latać więc ją nie obchodziło gdzie leci, byle w chmurach. Księżniczka Ksji wciąż nie wiele wie gdzie się aktualnie znajduje, byle Mama była obok. Królowa była szczęśliwa że leci na upragniony urlop, jedynie fakt, że znów ukochany Król pozostaje na zamku kładł cień na cały wyjazd.

Pierwsze trzy dni pobytu na Włościach wiązały się z przywiązaniem Królowej Jazz do rydwanu i rozwożenia siostrzeńców i siostrzenicy wszędzie gdzie ówcześnie być powinni. Królewska Siostra wyjechała bowiem na randkę ze swoim Mężem do dalekich krajów na narty. Na całe szczęście Królowa Jazz ma 4 siostry więc najmłodsza z rodziny Księżna Ewelina pomagała wypełniać obowiązki na Dworze u Siostry.

Kolejne tygodnie Królowa postanowiła spędzić w Zamku ze swą Matką i Siostrą. Szczęśliwie zostawiła ona kufer z sukniami w domu Rodzicielki.
Czas tam spędzony był spokojny i lenichowaty :)
Stali mieszkańcy Zamku

Kappa Piękna już gotowa do snu

Tutaj niby obie powinny spać ale jest jak zawsze :)
Królowa ze swą Siostrą i dziećmi nie miały ochoty siedzieć cały czas w Domu więc wychodziły czasem na dwór by pobawić się na śniegu lub w błocie :P
Księżna Ewelina jeździła również na przejażdżki karetą z całą Królewską rodziną (no dobra, bez Króla). Jeżdziły one w różne miejsca. Czasem były to Dwory Sióstr, czasem zakupy a nawet raz był to wypad do kina na "Piękną i Bestie" w wydaniu 3D.
Pewnego dnia Królowa Jazz zamieniła swoją faworytkę na Królową Matkę i pojechały z Księżniczkami do Księstwa swych Rodziców by odwiedzić swoje Babcie i innych z ukochanej rodziny. Czas tam spędzony był relaksujący i zarazem stresujący. Królowa chciała wszystkich odwiedzić a nie miała na to dużo czasu gdyż czas wyznaczony przez wyższe Władze nie przekraczał 24 godzin. Odwiedziła natomiast swego Kuzyna/Brata z którym nie widziała się już 6 lat i bardzo z tego powodu cierpiała...


Księżna Marta zwana przez swe siostrzenice "Ty Babo" i nie lubiąca jak się na nią mówi "ciocia" dała Królowej wiele rozrywki.
Na początku zaproponowała jako atrakcję wieczoru zakupy by znaleść prezent dla jej syna i Królewskiego Chrześniaka. Zakupy udały się doskonale, natomiast powrót do domu już nie za bardzo. W drodze powrotnej zepsuła się kareta i niewiele znające się na takich sprawach Kobiety wezwały Szlachetnego Małżonka Ty Babo, który oznajmił że poprowadzi konie. W ten sposób pojechali wszyscy obecni w zgromadzeniu rozsiadając się w dwóch karetach. W pewnym momencie Szlachetny Pan zatszymał się i oznajmił iż konie dalej już nie pociągną. W ten oto sposób wszyscy członkowie nocnej wyprawy zatrzymali się na środku drogi i czekali na lawetę, która przyjechała po ponad dwóch godzinach. Powróciła Królowa do Zamku po godzinie drugiej i odrazu poszła spać bo zmarzła bardzo w tę zimową noc.
Kolejną atrakcją wymyśloną przez tak nie zwaną Ciocię był wypad na fitness. Była to rzecz która ucieszyła Królową ponieważ dwa dni przed tym był Tłusty Czwartek i Siostry zgodnie stwierdziły że należy spalić te 6 pączków plus dwa następnego dnia... Zabawy było przy tym co nie miara bo jak na ostatki przystało był to Latino Fitness.

Księżniczki również ćwiczyły podczas wizyt w różnych miejscach. Starsza Panna Dworu postanowiła nauczyć się kręcić hula hopem jak to przedstawił jej Super Agent OSO ale okazało się że nie jest on najlepszym nauczycielem.
Natomiast Młodsza Panna Dworu udoskonalała czołganie się po podłodze i chodzenie za ręce z dorosłymi, Nauczyła się również jakże cennego podnoszenia się przy barierce i upadania, względnie na tyłeczek.... :)

Poza tymi jakże wciągającymi zajęciami Królowa zapadła się w świat fantastycznej książki i cieszyła się jak dziecko że to już zakńczenie bo dalszego czekania na kolejne części chyba już by nie zniosła. Czytała bowiem kontynuację "Eragona"" na którą musiała czekać ponad rok :( :)

Ich cudowny czas spędzony u Królowej Babci zakończyła się szybciej niż powinien- i dobrze bo Królowa Jazz zaczęła tęsknić za swym Królewiczem z Bajki, bo tam jest jej miejsce i tam powinna być!!!

sobota, 18 lutego 2012

Zimowo, zdjęciowo

Aniołek
Chlust

Duzi też się bawili
Tylko Kappa nie dawała rady....
Z górki na pazurki
Saneczki
Nie wiem jak mogłam zgubić dziecko?!
Ciocia została zagrzebana :P
Wojna na śnieżki
Mój aniołek

Na koniec postanowiłyśmy "spżedać" samochód :P




czwartek, 16 lutego 2012

Zima, zima, zima...

W dniu wczorajszym wyszliśmy wreszcie na nowiutki śnieg. Kappa ucieszyła się jak dziecko :P i jeszcze w domu zaprezentowała Mamusi i Cioci jak będzie robiła aniołka na śniegu :)

Pierwszą zabawą na świeżym powietrzu było odśnieżenie samochodu zrzucając śnieg na ukochaną Jazz, która odśnieżała chodnik. Była to najnudniejsza część programu ale bez niej nie odkopalibyśmy później pojazdu i nie doszli do furtki :)

W końcu nastał ten moment i Kappa zrobiła swojego aniołka, o którym marzyła jeszcze u Babci w Niemczech. Mama poszła w jej ślady i także rzuciła się na śnieg, chyba pierwszego w życiu(?!?)
Niestety śnieg nam się nie kleił więc bałwana postanowiliśmy ulepić z Cioci zasypując ją śniegiem... była to kara za nieostrożne posługiwanie się łopatą. Odbyła się nieodłączna wojna na "śnieżki".
Jazz odśnieżając nasypała śnieg na tworzącą się już górkę i mogliśmy wyciągnąć sanki i pozjeżdżać kilka razy. Ciocia KumKum zabrała Kappę na przejażdżkę i wpadła w poślizg lądując w dole na ulicy. Moja porządna Córeczka wsypywała na sanki śnieg a następnie go z nich sprzątała.

Wróciliśmy do domu ponieważ Mamusia była już mokra i zimno jej było.


Zdjęć nie robiliśmy ale zima szybko nie odejdzie więc sobie porobimy innym razem i wtedy pokaże wszystkim!

Pozdrawiam zimowo z Polski
Jazz

wtorek, 7 lutego 2012

Praca domowa

Jeszcze przed Bożym Narodzeniem zabrzmiał dzwonek u drzwi... Ktoś otworzył drzwi i dostał przesyłkę na którą już od dawna czekał Grek. W paczce znajdował się zestaw do robienia mydła...
Oczywiście pomysł Meżulka, wykonanie Żonulki :)

Zrobienie mydła z wiórek mydła nie było trudne, jedynym problemem "Wspólników" było wybranie koloru i zapachu.
W konsekwencji powstały zielone kostki o zapachu "cytrynowa świeżość" z motywem oliwek (żeby nie było że nie patriota :))






Kolejną pracą którą uraczył mnie mój "Szef" było pirografia obrazu w drewnie. Długa praca by to była gdyby wypalarka się nie zepsuła, gdy już zaczęłam rozumieć o co w tym chodzi i rozkręciłam się, w wyobraźni już tworzyłam arcydzieła. Teraz już sama chcę kupić pirograf by móc skończyć to co zaczęłam, czyli....

.... miał być "Maleństwo" ale wyszedł bardziej "Ratatuj"



Redagowane przez KumKum :*

piątek, 3 lutego 2012

Kobiecość

Jakie sytuację  powodują że zachowujemy się jak kobiety?
Nigdy bym się nad tym nie zastanawiała gdyby... nie dziewczyny!

Na pierwszy ogień pójdzie Ksji.
Po porannej toalecie jest ona wsadzana do kojca. Znajduje się tam sporo zabawek, które nie mają większego znaczenia, z samego rana najważniejsze jest to lusterko. Ksji od razu za nie chwyta i przegląda się "czy oby pięknie dziś wygląda".
Jakby tego było mało Pannica miała dziś mini sesję zdjęciową komórką. Oświetlenie było kiepskie więc lampa poszła w ruch. Pierwsze spotkanie z światłem nie obiecywało nic dobrego...
... kolejne wyzwoliło w niej naturę modelki!




Kobietka Kappa nie jest gorsza od swojej młodszej siostry. Jeśli założysz jej sukienkę okręca się i mówi "jestem pikna jak księżniczka", następnie biegnie do lusterka by to potwierdzić. Tańczyć także potrafi. Tańczy jak Barbie księżniczka i balerina, oraz tak jak Mama, a Mama tańczy najlepiej ze swojej rodziny :P Modelką jest z przeznaczenia, potrafi zrobić pierwszorzędne minki....

Ustawić się także potrafi...



To dobra wiadomość dla Cioci KumKum która posiada profesjonalny aparat fotograficzny i ma za zadanie zrobić sesję zdjęciową dla Panienek.

czwartek, 2 lutego 2012

Dwujęzyczność

To że moja Pierworodna jest dwujęzyczna to nie nowość. Nowością jest znajomość językowa Ksji.

Ślicznotka niewiele mówi, jakieś tam lala, baba, tata, mama, jaja, babo itp.
Ostatnio zaczęła wołać jeść- "mam" oraz nazywać siebie- "ego". Jazz głowi się w związku z tym skąd ona zna grekę. "Mam" oznacza polskie "am", "ego" natomiast "ja". Jeszcze "mam" zrozumiałabym bo grecka rodzina pyta się czy nie chciała by zjeść, ale "EGO" jest dla mnie "czystą greką". Które niespełna roczne dziecko potrafi nazwać się "ja"? Chyba tylko moje!

Zaczynam się zastanawiać czy znajomość języka nie jest wpisana po prostu w geny. To by wszystko wyjaśniało...


Jeszcze chciałabym poinformować że Kappa zna coraz więcej niemieckich słów. Żeby tego było mało byliśmy dziś u pediatry i na poczekalni bawiła się z innymi dziećmi. Z początku nic do nikogo nie mówiła, w pewnym momencie jakaś dziewczynka powiedziała jej coś po niemiecku a ta odpowiada zgrabnie - ja! No i chyba taka miała być odpowiedź bo niemieckojęzyczne dziecko ucieszyło się i poszło.
Jak już pójdzie do przedszkola to zrobimy zgrabne "papa" dwujęzyczności i przeniesiemy się na następny poziom :)

Zdolne i fajne te moje Królewny! Jestem z nich bardzo dumna :)))