Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

czwartek, 18 lipca 2013

Lubimy latać

Jesteśmy Rodziną Wędrowniczą!
Żeby poznać swego Męża musiałam polecieć, pierwszy raz samolotem, do Grecji. By móc usidlić Greka musiałam latać samolotami. Byśmy mogli być razem już na zawsze przeniosłam się samolotem do Grecji. By móc odwiedzać swoją polską Rodzinę lataliśmy samolotami. By odwiedzać, a potem zamieszkać, Niemcy polecieliśmy samolotami.
Kappa przez te wszystkie lata tak rozkochała się w samolotach, że dla niej życie w sąsiedztwie lotniska to raj.
Najbardziej jednak lubi latać. Kiedyś starty i lądowania były okupowane płaczem, a teraz!?! Teraz moje Panienki są prze szczęśliwe na poczekalni i doczekać się nie mogą kiedy będzie można już wejść do samolotu. W prawdzie Ksji buntuje się przy siedzeniu w zapiętych pasach, ale widać było przy ostatnim locie że to jej niedługo minie ;P

Cóż się dziwić przy takich widokach:


Od tego roku prezenty dostajemy podwójne , więc się nie nudzimy. Do tego dochodzą stosy słodyczy, więc jest nam smacznie i wesoło. Latamy z głowami w chmórach:


I przynajmniej na te kilka godzin niczym się nie martwimy :))


11 komentarzy:

  1. Dla Twoich córek samolot, to taki sam środek transportu jak samochód czy autobus. Jednym słowem norma :-)
    Moje dzieci też lubią latać, choć zdarza im się to rzadko :-o

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja się boję... raz leciałam 9 godzin do Nowego Jorku, cała podróż ze ściśniętym żołądkiem, nie przełknęłam ani kęsa i dwaj Irlandczycy, którzy koło mnie siedzieli poczęstowali się w końcu moim obiadem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja jeszcze nigdy nawet nie widziałam samolotu na żywo...

    OdpowiedzUsuń
  4. :) my tez lecimy w sierpniu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Samolot dla mnie to juz nie wydarzenie, ot srodek transportu, dzieki ktoremu jestem za 3 godz w NYC Z Tampy np, nie liczac oczywiscie oczekiwania na lotniskach.

    Dziekuje serdecznie za przemila niespodzianke. To super mile I super slodkie, zwlaszcza, ze do czekolad tak pysznych mam wyjatkowo lakomczuchowate podejscie.
    Dziekuje za pamiec I zyczenia. Odzwyczailam sie troszeczke od celebrowania imienin, tym bardziej jest to wszystko przemile. Dziekuje.
    Ciesze sie jeszcze z inne sprawy, ze w koncu odnalazlam Twojego bloga I jesli pozwolisz, zalinkuje go u siebie.
    Od maja, odkad stracilam laptop odszukiwalam blogi, kyore czytalam, ale nie mialam zalinkowane.
    Na tablecie to jednak nie to samo.
    Dzieki raz jeszcze!
    Szerokiego nieba w podniebnych podrozach!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak mnie tu dawno nie było. I przyznam się, że przez tę moją długą przerwę, aż zaczęło mi brakować Twojego bloga i Twoich wpisów.
    Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. no widoki przepiękne , jak w raju...

    OdpowiedzUsuń
  8. Super zdjęcia jak i post wbijaj i dodaj się do obserwujących: http://nasze-dwa-swiaty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. buziaki bo dawno nie byłam w eterze,poprawię się gdy wnuk zacznie przedszkole we wrześniu!

    OdpowiedzUsuń
  10. Hello,hello jesteście tam jeszcze?bo my tu czekamy:) mam nadzieję, że wszystko w porządku? A.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za komentarze! Ευχαριστώ!!!!