Pewnego czwartku, gdy Chrzestny Kappy miał dzień wolny, wybraliśmy się do Miasta!
Pamiętam drogę na pamięć, tyle razy tamtędy jeździliśmy z Grekiem, że aż dziwnie było siedzieć na tylnym siedzeniu pomiędzy Pannami K.
Po drodze minęliśmy restauracje, która niestety jest już zamknięta, a w której sześć lat temu jedliśmy obiad. Natomiast dalej na drodze były ta sama sygnalizacja świetlna, która zawsze mnie zastanawiała. Niby samo pole (no dobra w tę stronę było widać już domy) a samochody stoją na czerwonym... Dopiero później zrozumiałam że w tej wiosce (czasem także i na pustkowiu) jezdnia się zwężała do jednego samochodu:
Po dotarciu zwiedziliśmy trochę Miasto Korfu, zjedliśmy, napiliśmy się zimnych napojów ale.... to nie było najważniejsze!
Najważniejsze bowiem były obiecane zakupy. Chrzestny cały nasz pobyt, aż do tego dnia, pytał swą Córę co chce by jej kupił. Odpowiedź była prosta sznurowane buty!!!
Znaleźliśmy takie oglądając witrynę sklepu. Niestety właściciel tegoż sklepu okazał się typowym przedstawicielem osób w 100% wyluzowanych (chalara) i nie przyszedł do pracy na popołudnie :( W związku z tym najważniejszy zakup został przesunięty w czasie a Kappa dostała natomiast super torbę z trampkami zasznurowanymi. Ksji także się oberwało i dostała śliczną torebkę, którą nosiła dumnie na ramieniu.
Grek kupił sobie bluzkę z tego sklepu:
Jazz natomiast znalazła genialny sklep handmade ale nie zdążyła nic kupić ;(
Na szczęście w hotelu było stanowisko pół Polki, pól Greczynki, która sama robi biżuterię i tam znalazłam piękne rzeczy!!! Teraz jestem właścicielką takiej oto bransoletki:
W dwa dni po powrocie z miasta Dziewczynki dostały od Wujka/Chrzestnego po parze butów.
W ten sposób mogliśmy wracaj w poczuciu spełnienia ;)
Pamiętam drogę na pamięć, tyle razy tamtędy jeździliśmy z Grekiem, że aż dziwnie było siedzieć na tylnym siedzeniu pomiędzy Pannami K.
Po drodze minęliśmy restauracje, która niestety jest już zamknięta, a w której sześć lat temu jedliśmy obiad. Natomiast dalej na drodze były ta sama sygnalizacja świetlna, która zawsze mnie zastanawiała. Niby samo pole (no dobra w tę stronę było widać już domy) a samochody stoją na czerwonym... Dopiero później zrozumiałam że w tej wiosce (czasem także i na pustkowiu) jezdnia się zwężała do jednego samochodu:
Po dotarciu zwiedziliśmy trochę Miasto Korfu, zjedliśmy, napiliśmy się zimnych napojów ale.... to nie było najważniejsze!
Znaleźliśmy takie oglądając witrynę sklepu. Niestety właściciel tegoż sklepu okazał się typowym przedstawicielem osób w 100% wyluzowanych (chalara) i nie przyszedł do pracy na popołudnie :( W związku z tym najważniejszy zakup został przesunięty w czasie a Kappa dostała natomiast super torbę z trampkami zasznurowanymi. Ksji także się oberwało i dostała śliczną torebkę, którą nosiła dumnie na ramieniu.
Grek kupił sobie bluzkę z tego sklepu:
Jazz natomiast znalazła genialny sklep handmade ale nie zdążyła nic kupić ;(
Na szczęście w hotelu było stanowisko pół Polki, pól Greczynki, która sama robi biżuterię i tam znalazłam piękne rzeczy!!! Teraz jestem właścicielką takiej oto bransoletki:
W dwa dni po powrocie z miasta Dziewczynki dostały od Wujka/Chrzestnego po parze butów.
W ten sposób mogliśmy wracaj w poczuciu spełnienia ;)






Świetne prezenty ,dziewczynki zapewne prze szczęśliwe. Dziękuję za karteczkę prześliczna. Zupełne zaskoczenie , dziękuję i pozdrawiam Ewa
OdpowiedzUsuńSzczegolnie Kappa. Byla przez Chrzestnego rozpieszczana za wszystkie czasy :)
UsuńJak to niewiele małym kobietkom do szczęścia potrzeba?
OdpowiedzUsuńSerdeczności.
Male Kobietki, male potrzeby ;)
Usuńno tak torebki i buty jak na kobitki przystało
OdpowiedzUsuńDokladnie tak :D
UsuńNie dziwię się że twoje dziewczyny uwielbiają latać :) Widoki zza okna samolotu cudne :)
OdpowiedzUsuńdziekuje za kartke :)
OdpowiedzUsuń