Czasem gdy trafi się dobra pogoda to wychodzimy razem na pobliski stadion piłki nożnej i parkiet koszykówki, który znajduje się w tym samum miejscu.
Biegamy sobie, całą Rodziną, za piłką lub gramy w koszykówkę dopingowani przez Panny K. Grek zdziwił się że potrafię kozłować i piłką rzucać, hihihi. Jaki brak wiary w Żoneczkę ;P przecież ona tyle lat trenowała na podwórku pod okiem swego Brata/Kuzyna/Brata Ciotecznego (niepotrzebne skreślić). Klavy skubany potrafił wrzucić piłkę do kosze z ulicy... Dobry był i nawet czasem dawał wygrywać :D A czy Mąż daje wygrywać? Nie! Co nie znaczy że nie wygrywam! Zbyt dobra jestem, hihihi.... Dzięki Brat!
Może nie częste są te wypady ponieważ pogoda jest obrzydliwa (cały czas pada/wieje wiatr/pochmurno jest i może, ewentualnie, raz w tygodniu świeci słońce i pogoda jest w miarę. No ale zakupów nie mogło zabraknąć ponieważ zażyczyłam sobie spodnie sportowe. Teraz zbieram się jeszcze w sobie by zacząć biegać i proces dbania o siebie będzie można uważać za otwarty ;)
Ale sportowe dni w tym tygodniu są wykreślone z grafika gdyż próbuję doprowadzić dom do stanu używalności przed wyjazdem. Niestety sprzątnięcie mieszkania jest jak walka z wiatrakami... gdy wczoraj sprzątnęłam salon w kuchni zrobił się bałagan! Jak to możliwe? Przecież nic tam nie znosiłam!
Dziś zabieram się za pokój Dziewczynek a jutro sprzątnę sypialnię. Na piątek zostawiam mycie podłóg i łazienkę.
Poza bieganiem po mieszkaniu robimy zakupy ubraniowo-spożywcze gdyż okazało się że nie mam nic letniego w szafie ;) Dziś po odbiorze Kappy z przedszkola kupiłam lizaki na podróż samolotem! Nie chcę aby Pannom zatkały się uszy bo to nic przyjemnego. Mnie to spotkało raz i teraz już, na zawsze , nie dopuszczę do powtórki! Niby gdy uszy są zatkane to jest ciszej ale potem przez tydzień odetkać się nie chcą.... Koszmar....
Poza tym wszystkim robię jeszcze świeczniki z papierowej wikliny (jeden będzie zabrany do Grecji), no i muszę przerobić sukienkę na spódnice oraz zszyć spodnie Greka. Czyli jutro dzień maszynowo-sprzątający....
Byle to wszystko wytrzymać do soboty! O 2 rano wstaję by się wyszykować, potem wyszykować Córunie, dopakować torby i na końcu zrobić kawę dla Mężusia i go zbudzić.
Będę jeszcze pisać jutro ponieważ to ostatni dzień kursu pływania Kappy i jest się czym chwalić :D
Pozdrawiam Wszystkich Kochanych Czytaczy :))
Biegamy sobie, całą Rodziną, za piłką lub gramy w koszykówkę dopingowani przez Panny K. Grek zdziwił się że potrafię kozłować i piłką rzucać, hihihi. Jaki brak wiary w Żoneczkę ;P przecież ona tyle lat trenowała na podwórku pod okiem swego Brata/
Może nie częste są te wypady ponieważ pogoda jest obrzydliwa (cały czas pada/wieje wiatr/pochmurno jest i może, ewentualnie, raz w tygodniu świeci słońce i pogoda jest w miarę. No ale zakupów nie mogło zabraknąć ponieważ zażyczyłam sobie spodnie sportowe. Teraz zbieram się jeszcze w sobie by zacząć biegać i proces dbania o siebie będzie można uważać za otwarty ;)
![]() |
| Dziewczynki ciężko doradzające Mamie w wyborze spodni, hihihi |
Ale sportowe dni w tym tygodniu są wykreślone z grafika gdyż próbuję doprowadzić dom do stanu używalności przed wyjazdem. Niestety sprzątnięcie mieszkania jest jak walka z wiatrakami... gdy wczoraj sprzątnęłam salon w kuchni zrobił się bałagan! Jak to możliwe? Przecież nic tam nie znosiłam!
Dziś zabieram się za pokój Dziewczynek a jutro sprzątnę sypialnię. Na piątek zostawiam mycie podłóg i łazienkę.
Poza bieganiem po mieszkaniu robimy zakupy ubraniowo-spożywcze gdyż okazało się że nie mam nic letniego w szafie ;) Dziś po odbiorze Kappy z przedszkola kupiłam lizaki na podróż samolotem! Nie chcę aby Pannom zatkały się uszy bo to nic przyjemnego. Mnie to spotkało raz i teraz już, na zawsze , nie dopuszczę do powtórki! Niby gdy uszy są zatkane to jest ciszej ale potem przez tydzień odetkać się nie chcą.... Koszmar....
Poza tym wszystkim robię jeszcze świeczniki z papierowej wikliny (jeden będzie zabrany do Grecji), no i muszę przerobić sukienkę na spódnice oraz zszyć spodnie Greka. Czyli jutro dzień maszynowo-sprzątający....
Byle to wszystko wytrzymać do soboty! O 2 rano wstaję by się wyszykować, potem wyszykować Córunie, dopakować torby i na końcu zrobić kawę dla Mężusia i go zbudzić.
Będę jeszcze pisać jutro ponieważ to ostatni dzień kursu pływania Kappy i jest się czym chwalić :D
Pozdrawiam Wszystkich Kochanych Czytaczy :))


Byłam na wyjeździe, wracam a w domu bałagan!
OdpowiedzUsuńPrzecież wiadomo,że sam się robi, ale i tak byłam zdziwiona ;-)
.... No właśnie.... Sam ;P
Usuńu mnie Jazz też bałaganowa neverending story ::))
OdpowiedzUsuńTy se pojedziesz i luzik, a ja muszę w nim siedzieć ::)))
No właśnie pod tym względem lubie hotele :D
UsuńPowodzenia!
OdpowiedzUsuńDzięki! Przyda się!!
Usuńja nie lubię grać w kosza, ale Maksiu jest zainteresowany, no to rzucamy :P
OdpowiedzUsuńBo ja zawsze byłam bardziej chłopaciarą ;) Zresztą Maks ma dobry gust więc wiadomo że kosz lubi :))
UsuńDo samolotu dobra jest guma do zucia... ;) Moj starszy juz zuc umie, a drugiemu to chyba w sierpniu jednak lizaka wetkne ;) Ale ty zabiegana jestes...
OdpowiedzUsuńNo właśnie lizaki są bardziej pod Ksji bo wszystko zjada... ;P
Usuńgdzież to wyjeżdżacie? :)))
OdpowiedzUsuńa po dziewczynkach widać, że się znają i są dobrymi doradczyniami :D
Jedziemy do Grecji, na Korfu :))
UsuńNajlepszą doradczynią jest Kappa! Ostatnio poszłyśmy szukać dla mnie sukienki. Przymierzam jedną i była tylko ciut za ciasna. Mówię do Małej że chyba źle wyglądam a Ona mi: "No! Za duża ta sukienka..." Anioł a nie Dziecko :))
Z tym bieganiem to będę Ci kibicować, bo sama ciągle myślę o tym, że przydałoby się człowiekowi więcej ruchu, więcej aktywności. Mój mąż przesiadł się już z komunikacji miejskiej na rower, teraz wypadałaby moja kolej. ;)
OdpowiedzUsuńByle tylko zacząć a potem już z górki ;))
UsuńNic mi nie mów o porządkach ,u mnie jakieś wredne chochliki wciąz bałaganią a siły na sprzątanie nie ma bo dopadla mnie rwa kulszowa.Chodze więc sycząc z bólu i jęcząc ,że muszę siedzieć w tym bałaganie.Życzę Ci byś szybko wszystko ogarnęła ,a potem super wypoczęła w tej Grecji i pobiegaj za mnie ,bo ja jakoś do sportu nie mam zapału,szczególnie tego roku :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie i jeszcze raz udanego wyjazdu zyczę.
Dzięki :)
UsuńJuż prawie skończyłam. Tylko odkurzyć i umyć podłogę i mogę wpaść do Ciebie i posprzątać... Tak z rozpędu ;P
A Ty chyba zapomniałaś kto Cię jeszcze szkolił i kto był najlepszy w szkole w kosza!!!
OdpowiedzUsuńA jak tak zaczniesz sprzątać to z rozbiegu wpadnij do mnie i mi pomóż ;)
Teczka :*
Siostra wybacz! Tak biegłam do Ciebie że w basen wpadłam ;P
Usuń