Pierwszego maja rozpoczęliśmy odpieluchowianie Ksji.
Dzień 1
Nic nam się nie udało złapać o nocnika co było opłakiwane i przypłacane nerwami małej Delikwentki
Dzień 2
Po porannym wypadzie na śniadanie do kawiarnio-piekarni Ksji przybiegła z nocnikiem i krzycząc "kaka". Została posadzona i na naszej kartce do naklejek pojawiła się pierwsza nagroda. Kolejne próby nie były już tak wspaniałe gdyż Ksji zaczęła ze mną walczyć gdy sadzałam ją na nocnik. Równało się to z mokrą podłogą jak i w połowie zapełnionym nocnikiem. Po skończonym dniu na kartce były już trzy naklejki
Dzień 3 i 4
Wojny ciąg dalszy. Sadzanie jej równało się z próbami wstania, które nie kończyły się, zawsze, szczęśliwie! Nie wiem o co chodziło? Gdy była sadzana bez potrzeb fizjologicznych cieszyła się i nie było żadnych problemów. Natomiast gdy majteczki były ciut mokre co oznacza iż Dziecko należy wysadzić, wierciła się i napinała byle tylko wstać. Nasze nerwy padały co nie wróżyło dobrych skutków! Zaczęłam się nawet zastanawiać czy oby nie jest za wcześnie? Po konsultacji z Mamusią dostałam radę spróbowania wysadzania Ksji do toalety. Jak dorosłego człowieka!
Dzień 5 (Wielkanoc)
Mało nas było w domu to i trzeba było poddać się radzie Matuli i skorzystać z sedesu.
Pierwsze sadzanie = krzyk i walka. Drugie, jakby spokojniejsze... Trzecie, wygrana :D
Od tamtej pory Ksji jest już obojętnie gdzie załatwia swoje potrzeby byle nie w "pumpersa". Ma go wciąż wkładanego przy wyjściach, dla pewności gdybyśmy w czas toalety nie znalazły. No cóż, w mieście takim jak nasze trudno znaleźć jakiś krzaczek w razie potrzeby....
Od tamtej pory nasza karteczka się zapełnia w ekspresowym tępię:
Co rano Ksji pyta mnie:
-Kaka pumpers?
- Nie Kochanie, kaka do jojo (z greckiego nocnik)
-Aaaaaa jojo...
Tak też czekamy już tylko do pełnej kontroli i "baj, baj pumpersy" :))
Dzień 1
Nic nam się nie udało złapać o nocnika co było opłakiwane i przypłacane nerwami małej Delikwentki
Dzień 2
Po porannym wypadzie na śniadanie do kawiarnio-piekarni Ksji przybiegła z nocnikiem i krzycząc "kaka". Została posadzona i na naszej kartce do naklejek pojawiła się pierwsza nagroda. Kolejne próby nie były już tak wspaniałe gdyż Ksji zaczęła ze mną walczyć gdy sadzałam ją na nocnik. Równało się to z mokrą podłogą jak i w połowie zapełnionym nocnikiem. Po skończonym dniu na kartce były już trzy naklejki
Dzień 3 i 4
Wojny ciąg dalszy. Sadzanie jej równało się z próbami wstania, które nie kończyły się, zawsze, szczęśliwie! Nie wiem o co chodziło? Gdy była sadzana bez potrzeb fizjologicznych cieszyła się i nie było żadnych problemów. Natomiast gdy majteczki były ciut mokre co oznacza iż Dziecko należy wysadzić, wierciła się i napinała byle tylko wstać. Nasze nerwy padały co nie wróżyło dobrych skutków! Zaczęłam się nawet zastanawiać czy oby nie jest za wcześnie? Po konsultacji z Mamusią dostałam radę spróbowania wysadzania Ksji do toalety. Jak dorosłego człowieka!
Dzień 5 (Wielkanoc)
Mało nas było w domu to i trzeba było poddać się radzie Matuli i skorzystać z sedesu.
Pierwsze sadzanie = krzyk i walka. Drugie, jakby spokojniejsze... Trzecie, wygrana :D
Od tamtej pory Ksji jest już obojętnie gdzie załatwia swoje potrzeby byle nie w "pumpersa". Ma go wciąż wkładanego przy wyjściach, dla pewności gdybyśmy w czas toalety nie znalazły. No cóż, w mieście takim jak nasze trudno znaleźć jakiś krzaczek w razie potrzeby....
Od tamtej pory nasza karteczka się zapełnia w ekspresowym tępię:
![]() |
| 6 maj |
Co rano Ksji pyta mnie:
-Kaka pumpers?
- Nie Kochanie, kaka do jojo (z greckiego nocnik)
-Aaaaaa jojo...
Tak też czekamy już tylko do pełnej kontroli i "baj, baj pumpersy" :))


dzięki Twoim dzieciaczkom wspomina, dawne dzieje,a pampersów świat nie widział.gotowałam te!!!!! nie powiem co,buziaki
OdpowiedzUsuńTetrowych pieluch używałam jak uczyłam Kappe korzystania z nocnika ale u mnie gotowała pralka ;D
UsuńGRATULACJE odpampersowania :)
OdpowiedzUsuńDziękujemy :))
UsuńWIELKIE GRATULACJE
OdpowiedzUsuńDzięki :D
Usuńczyli jednym słowem weszliście w okres wdeptywania w kałuże za fotelem :D
OdpowiedzUsuńtrzymam kciuki :)
Hihihihihi.... Naszczęście tak źle nie jest ;P
Usuńno pięknie :) gratulacje ;) my jeszcze w nocy śpimy w pieluchach, ale w dzień już nie używamy ;)
OdpowiedzUsuńMy też w nocy jeszcze w pieluszce ale chce ja już niedługo też odłuczyć by na wakacje zapomnieć o pampersach ;D
Usuńno my też już chcemy o tym zapomnieć, ale łóżko to chyba do wymiany będzie ;)
UsuńMyśmy dla Kappy kupili cerate-prześcieradło. Jest trochę drogie ale po przecięciu na pół miałam dwa więc mogłam wymieniać ;)
UsuńGratulacje,robi się cieplej,więc takie próby bedą łatwiejsze:)
OdpowiedzUsuńNo właśnie wydaje mi się że Ksji jeszcze bardziej przeziębiona od tego odpieluchowania....
UsuńMoja Zuzia nawet szybko załapała o co chodzi z nocnikiem:) Trzymam kciuki:)
OdpowiedzUsuńhmm...no u nas też poszło z dnia na dzień, ale to wszystko zależy od dziecka :) powodzenia!
OdpowiedzUsuń