W Wielki Piątek wybraliśmy się na kawę połączoną z zwiedzaniem centrum handlowego! Tak, tak my je zwiedzaliśmy.... a dokładnie płazy i gady, które się tam znajdują.
Są chwilową atrakcją... Niestety okazałam się jednak zbyt wrażliwa... Po zwiedzeniu parteru nie potrafiłam się już ruszyć... Po prostu podczas oglądania coraz to nowszych "zwierząt" moje nogi powoli odmawiały posłuszeństwa, stawały się jak z waty i na piętro wjechać już nie mogłam... Usiadłam więc i poczekałam na moją Trójkę ;D
W tym czasie dokonałam odkrycia że w drogerii robią zdjęcia! Z mojej znajomości niemieckiego wynikało że za darmo. Dla pewności zapytałam Małżonka i poszliśmy zrobić zdjęcie rodzinne i Dziewczynkom razem. Pierwsze duże zdjęcie jest za darmo o reszta zależy od formatu. Na pewno wyjdzie nam to taniej niż w salonie fotograficznym gdzie za zdjęcie Panienek, w formacie 13x15, chcieli 60euro :( Widzieliśmy zdjęcia zaraz po zrobieniu i wyszły bardzo ładnie, natomiast u nas będą dopiero za dwa tygodnie ;P
Oczywiście poza zwiedzaniem i robieniem zdjęć wybraliśmy się na kawę, bo jak by inaczej, hihihi...
W Wielką Sobotę poszliśmy po prezenty imieninowo-urodzinowe. Przy czym Kappę zostawiliśmy w ogródku dla dzieci, by mogła się wyżyć artystycznie. Niestety tego dnia robili tylko figurki z chrupek kukurydzianych :(
Po południu gdy przestało padać pojechaliśmy do wesołego miasteczka. A następnie wybraliśmy się na plac zabaw...
Po drodze spotkaliśmy dwie mamusie z dzieciaczkami:
Wieczorem jak już wspominałam pojechaliśmy do kościoła.
Kappa tuż przed wyjściem z domu (przed 23:00) zaczeła się rozkładać i krzyczeć że chce spać. Niestety humorek trzymał ją aż do powrotu do samochodu, po kościele. Oczywiście podczas jazdy Dziewczyny posnęły a na drugi dzień szalone sobie pospały.... do 8:00 :(
Rano było śniadanie a następnie wymarsz do teściowej na obiad. Cztery kobiety i każda coś na stół przygotowała. No znaczy się fakt przygotowała.... ale jedna zapomniała sałatkę warzywną zabrać w gości ;P
Po obiedzie przebranie się na imieniny (była taka piękna, gorąca pogoda :)) a tam ciasto i kawka.
Poniedziałek nie był celebrowany lub jakiś specjalny... Mąż poszedł do pracy a my w domu i na placu zabaw się bawiliśmy.
Na koniec pokażę jeszcze tylko piękną kartkę, którą dostałam od Gosi
Pozdrawiam serdecznie i wracam do czytania Waszych blogów bom przez Święta się "zapuściła" ;D
Są chwilową atrakcją... Niestety okazałam się jednak zbyt wrażliwa... Po zwiedzeniu parteru nie potrafiłam się już ruszyć... Po prostu podczas oglądania coraz to nowszych "zwierząt" moje nogi powoli odmawiały posłuszeństwa, stawały się jak z waty i na piętro wjechać już nie mogłam... Usiadłam więc i poczekałam na moją Trójkę ;D
W tym czasie dokonałam odkrycia że w drogerii robią zdjęcia! Z mojej znajomości niemieckiego wynikało że za darmo. Dla pewności zapytałam Małżonka i poszliśmy zrobić zdjęcie rodzinne i Dziewczynkom razem. Pierwsze duże zdjęcie jest za darmo o reszta zależy od formatu. Na pewno wyjdzie nam to taniej niż w salonie fotograficznym gdzie za zdjęcie Panienek, w formacie 13x15, chcieli 60euro :( Widzieliśmy zdjęcia zaraz po zrobieniu i wyszły bardzo ładnie, natomiast u nas będą dopiero za dwa tygodnie ;P
Oczywiście poza zwiedzaniem i robieniem zdjęć wybraliśmy się na kawę, bo jak by inaczej, hihihi...
W Wielką Sobotę poszliśmy po prezenty imieninowo-urodzinowe. Przy czym Kappę zostawiliśmy w ogródku dla dzieci, by mogła się wyżyć artystycznie. Niestety tego dnia robili tylko figurki z chrupek kukurydzianych :(
Po południu gdy przestało padać pojechaliśmy do wesołego miasteczka. A następnie wybraliśmy się na plac zabaw...
Po drodze spotkaliśmy dwie mamusie z dzieciaczkami:
Wieczorem jak już wspominałam pojechaliśmy do kościoła.
Kappa tuż przed wyjściem z domu (przed 23:00) zaczeła się rozkładać i krzyczeć że chce spać. Niestety humorek trzymał ją aż do powrotu do samochodu, po kościele. Oczywiście podczas jazdy Dziewczyny posnęły a na drugi dzień szalone sobie pospały.... do 8:00 :(
Rano było śniadanie a następnie wymarsz do teściowej na obiad. Cztery kobiety i każda coś na stół przygotowała. No znaczy się fakt przygotowała.... ale jedna zapomniała sałatkę warzywną zabrać w gości ;P
Po obiedzie przebranie się na imieniny (była taka piękna, gorąca pogoda :)) a tam ciasto i kawka.
Poniedziałek nie był celebrowany lub jakiś specjalny... Mąż poszedł do pracy a my w domu i na placu zabaw się bawiliśmy.
Na koniec pokażę jeszcze tylko piękną kartkę, którą dostałam od Gosi
Pozdrawiam serdecznie i wracam do czytania Waszych blogów bom przez Święta się "zapuściła" ;D




Dziękujemy za odwiedziny :)))
OdpowiedzUsuńA nie ma za co :) Ueielbiam Twoją Córe więc z przyjemnością do Was zaglądam :))
Usuńświęta,święta i po świętach.czas leci szybciutko.bardzo miło to swoje życie opisujesz a dzięki małym skarbom życie nabiera barw! pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWłaśnie wczoraj mój Mąż też stwierdził że bardzo fajnie opowiadam co zdarzyło się w domu gdy on był w pracy... Ponoć słodko mi to wychodzi ;)
UsuńCieszę się że lubisz moją pisaninę i zaglądasz do nas :))
o jaką śliczną kartkę dostałaś ;)
OdpowiedzUsuńDziekuje :)
UsuńJak dobrze że Wielkanoc miałam dwa razy :) To i karteczke ekstra dostałam ;))
Kartka śliczna.
OdpowiedzUsuńPopatrz, już po świętach. Ja o wielkanocnych już zapomniałam, ale dzięki Tobie miałam okazję przeżyć jeszcze raz, przemyśleć to i owo.
Serdeczności!
Nie ma za co :))
UsuńTakie spokojne przemyślenia po tak szalonym miesiącu to musiało dać trochę ukojenia!?! :)