Ale od początku!
Środa była dniem roboczo-oraganizacyjnym. Najpierw szafa została rozmontowana a następnie przewieziona do teściowej. Oczywiście pakowaniem do Corsy zajęłam się ja z Mężusiem Ukochanym i Jedynym. Najpierw wszystkie części wynieść przed drzwi, potem je spakować do windy, wypakować, przenieść do samochodu, spakować, przewieść (ja szłam piechotą bo już dla mnie miejsca nie było), wypakować, przenieść do windy, spakować do środka, wypakować, wnieść do mieszkania. Całym szczęściem udało nam się przetransportować wszystko na dwa razy :D Akurat gdy już wnieśliśmy ostatni fragment szafy zadzwonił Grecki Brat, że już jedzie... Chłop-cy więc złożyli wszystko do kupy a ja poszłam zająć się Dzieckiem.
Wrócił Grek z całym arsenałem przydatnych rzeczy typu: farba, wiadra, pędzelki i inne takie potrzebne do pomalowania pokoju. Każda Kobieta powinna wiedzieć o co chodzi ;P
Reszta dnia była wyjątkowo "leniwa" poza.... praniem, sprzątaniem, karmieniem, myciem Dzieci, zmywaniem naczyń, układaniem Dziatwy do snu, rozwieszaniem prania itp.Jak dobrze, że Mąż ma już klucze do mieszkania i nie muszę na niego czekać :))
W czwartek rano wypad na miasto bo buty trzeba było kupić jako prezent od Chrzestnej. Potem kawka w gronie Rodziny w greckiej kawiarni!
Po powrocie do domu ułożyłam Ksji spać i zabrałam się do pracy..... Koszmar jakiś!!! Ręce myślałam że mi odpadną... Dwa razy machnęłam dwie ściany i pobiegłam po Kappę, nakładając czapkę na głowę bo włosy w farbie miałam... Jak dobrze, że przyszła teściowa bo posiedziała z Dziewczynkami godzinę a ja w tym czasie malowałam ostatnią ścianę. Gdy mama Greka sobie poszła położyłam Ksji znowu spać a sama z Kappą zabrałam się do ostatecznego malowania ściany z firanką, na biało. To znaczy ja malowałam na biało a Panna K. na fioletowo ściankę z a drzwiami ;)
Skończyłyśmy pracę po 19:00 więc Dziecię myć trzeba było i do łóżka gnać.
W między czasie zadzwoniła KumKum ku mojemu zbawieniu. Miałam trochę przerwy i pośmiałyśmy się troszkę...Gdy już się na stałe rozłączyliśmy to wyszorowałam wykładzinę w Dziecięcym Pokoju. Na kolanach, zmywakiem do naczyń.... W takiej pozycji zastał mnie Grek gdy o 22:30 wrócił z pracy. Wtedy umyłam podłogę 8 razy, wykąpałam się i poszłam spać!!!
W piątek zaczęłam przynosić meble i zabawki do pokoju. Znaczy się jeden mebel, przez który wylałam trochę łez... Gdy zabierałam szafkę ze starej sypialni teściowej znalazłam grzyb na ścianie... KOSZMAR!!! Popłakałam się z bezsilności... Gdy wzięłam się już w garść wyszorowałam szafkę, która nie miała żadnych oznak zagrzybienia, gdyż nie dotykała nigdy tej ściany, i postawiłam na jej nowe miejsce. Zaczęłam chować zabawki, organizować przestrzeń, zrobiłam domek gdy zadzwonił telefon.... Wychowawczyni z przedszkola pyta się czy bardzo się spóźnię? Ale że jak to spóźnię? No bo już jest po 16:00! Która? 16:05! Co??? Już lecę!!!
Co nie było wcale łatwe gdyż Ksji tak bardzo się spodobał nowy pokój, że nie chciała z niego wyjść ;P
W przedszkolu wyjaśniłam Pani co się stało i w ogóle jaka jest sytuacja. Powiedziała że nic się nie stało tak tylko chciała wiedzieć czemu mnie jeszcze nie ma... Kappie też powiedziałam czemu się spóźniłam więc cała w skowronkach pobiegła do domu :D
Tam czekał na nią taki widok :
A dokładnie jeszcze bez łóżek, gdyż te przynieśliśmy w sobotę
Tutaj trzeba pokazać czym wkręcamy i wykręcamy śruby bo Paulina się śmiała:
Według napisu na opakowaniu jest to "wkrętak akumulatorowy" a po mojemu "śrubokręt co wygląda jak wiertarka"
Tak też zdążyłam zrobić cały pokój do niedzieli i w urodziny Dzieciaki się nie nudziły :D
Wczoraj na zakupach Mąż znalazł drobiazg do pokoju dziecięcego! Kappa oszalała i dziś rano na ścinie, nad łóżkiem, został przyklejony "Paryż"
Tyle o fioletowym pokoju :)) Wreszcie :D
(tak tylko napisze że w sobotę kupiliśmy sprej na grzyby i muchomorka już nie ma :))
Pozdrawiam Wszystkich którzy doszli do końca tego postu :)) Wybaczcie ;P
Środa była dniem roboczo-oraganizacyjnym. Najpierw szafa została rozmontowana a następnie przewieziona do teściowej. Oczywiście pakowaniem do Corsy zajęłam się ja z Mężusiem Ukochanym i Jedynym. Najpierw wszystkie części wynieść przed drzwi, potem je spakować do windy, wypakować, przenieść do samochodu, spakować, przewieść (ja szłam piechotą bo już dla mnie miejsca nie było), wypakować, przenieść do windy, spakować do środka, wypakować, wnieść do mieszkania. Całym szczęściem udało nam się przetransportować wszystko na dwa razy :D Akurat gdy już wnieśliśmy ostatni fragment szafy zadzwonił Grecki Brat, że już jedzie... Chłop-cy więc złożyli wszystko do kupy a ja poszłam zająć się Dzieckiem.
Wrócił Grek z całym arsenałem przydatnych rzeczy typu: farba, wiadra, pędzelki i inne takie potrzebne do pomalowania pokoju. Każda Kobieta powinna wiedzieć o co chodzi ;P
Reszta dnia była wyjątkowo "leniwa" poza.... praniem, sprzątaniem, karmieniem, myciem Dzieci, zmywaniem naczyń, układaniem Dziatwy do snu, rozwieszaniem prania itp.Jak dobrze, że Mąż ma już klucze do mieszkania i nie muszę na niego czekać :))
W czwartek rano wypad na miasto bo buty trzeba było kupić jako prezent od Chrzestnej. Potem kawka w gronie Rodziny w greckiej kawiarni!
Po powrocie do domu ułożyłam Ksji spać i zabrałam się do pracy..... Koszmar jakiś!!! Ręce myślałam że mi odpadną... Dwa razy machnęłam dwie ściany i pobiegłam po Kappę, nakładając czapkę na głowę bo włosy w farbie miałam... Jak dobrze, że przyszła teściowa bo posiedziała z Dziewczynkami godzinę a ja w tym czasie malowałam ostatnią ścianę. Gdy mama Greka sobie poszła położyłam Ksji znowu spać a sama z Kappą zabrałam się do ostatecznego malowania ściany z firanką, na biało. To znaczy ja malowałam na biało a Panna K. na fioletowo ściankę z a drzwiami ;)
Skończyłyśmy pracę po 19:00 więc Dziecię myć trzeba było i do łóżka gnać.
W między czasie zadzwoniła KumKum ku mojemu zbawieniu. Miałam trochę przerwy i pośmiałyśmy się troszkę...Gdy już się na stałe rozłączyliśmy to wyszorowałam wykładzinę w Dziecięcym Pokoju. Na kolanach, zmywakiem do naczyń.... W takiej pozycji zastał mnie Grek gdy o 22:30 wrócił z pracy. Wtedy umyłam podłogę 8 razy, wykąpałam się i poszłam spać!!!
W piątek zaczęłam przynosić meble i zabawki do pokoju. Znaczy się jeden mebel, przez który wylałam trochę łez... Gdy zabierałam szafkę ze starej sypialni teściowej znalazłam grzyb na ścianie... KOSZMAR!!! Popłakałam się z bezsilności... Gdy wzięłam się już w garść wyszorowałam szafkę, która nie miała żadnych oznak zagrzybienia, gdyż nie dotykała nigdy tej ściany, i postawiłam na jej nowe miejsce. Zaczęłam chować zabawki, organizować przestrzeń, zrobiłam domek gdy zadzwonił telefon.... Wychowawczyni z przedszkola pyta się czy bardzo się spóźnię? Ale że jak to spóźnię? No bo już jest po 16:00! Która? 16:05! Co??? Już lecę!!!
Co nie było wcale łatwe gdyż Ksji tak bardzo się spodobał nowy pokój, że nie chciała z niego wyjść ;P
W przedszkolu wyjaśniłam Pani co się stało i w ogóle jaka jest sytuacja. Powiedziała że nic się nie stało tak tylko chciała wiedzieć czemu mnie jeszcze nie ma... Kappie też powiedziałam czemu się spóźniłam więc cała w skowronkach pobiegła do domu :D
Tam czekał na nią taki widok :
Tutaj trzeba pokazać czym wkręcamy i wykręcamy śruby bo Paulina się śmiała:
Według napisu na opakowaniu jest to "wkrętak akumulatorowy" a po mojemu "śrubokręt co wygląda jak wiertarka"
Tak też zdążyłam zrobić cały pokój do niedzieli i w urodziny Dzieciaki się nie nudziły :D
Wczoraj na zakupach Mąż znalazł drobiazg do pokoju dziecięcego! Kappa oszalała i dziś rano na ścinie, nad łóżkiem, został przyklejony "Paryż"
Tyle o fioletowym pokoju :)) Wreszcie :D
(tak tylko napisze że w sobotę kupiliśmy sprej na grzyby i muchomorka już nie ma :))
Pozdrawiam Wszystkich którzy doszli do końca tego postu :)) Wybaczcie ;P



cudowny fioletowy pokój no a z remontami zawsze kupa roboty
OdpowiedzUsuńDziekuje :))
UsuńMoże i kupa ale żeby jeszcze tak jakiś Facet pomógł.... Byłoby raźniej ;)
Swietny pokoj dla dziewczynek :)
OdpowiedzUsuńŚwietnie się też tutaj pilnuje! Ja na łóżku a Dziewczyny hulaj dusza ;D
Usuńale dziewczyny mają teraz raj!! :)
OdpowiedzUsuńfajnie Wam wyszło!
i kochana dziękuję za kartkę....szybko przyszła :) ale zapomniałam Ci napisac...serdeczne dzięki!
pozdrawiam
A dziękujemy :))
UsuńCieszę się że już doszła :) Rysunek podobał się?
I co ci wybaczać. Czułam sie jakbym siedziała u ciebie na kawce,słuchała opowieści. Potem sama wszystko obejrzała;-)
OdpowiedzUsuńDzięki Kochana :) Cieszę się że się Tobie u mnie tak podoba :D
UsuńPotrafię sobie wyobrazić jak to wszystko wyglądało (łącznie z ośmiokrotnym myciem podłóg)! No, ale dla takiego efektu było warto. A taki domek, to u mnie też by się przydał. Pozdrowienia!
OdpowiedzUsuńTe mieszkanie nie było remontowane od 18 lat więc można sobie faktycznie wyobrazić ;) Całe szczęście że ja uparta Kobieta jestem i jak już wezmę się za porządki to nie ma zmiłój się ;P
UsuńKappa robiła namioty/domki z Kuzynką a że kojec stał już od dawna nie używany więc wymontowałam jedną ścianke, do szczebelek przyczepiłam pałąki od interaktywnej maty i już jest domek ;) Polecam!!!
O, to ja mam chyba mieszkanie w podobnym stanie, choć nie wiem ile czasu mogło nie być remontowane. Pomysł na domek bardzo mi się podoba (szkoda, że nie mam maty i kojca, hehe. No ale zawsze przecież można wymyślić coś innego).
OdpowiedzUsuńOj to współczuje... :/
UsuńMoże być stare łóżeczko lub co kolwiek... Nie wiem co tam masz pod ręką ale pewna jestem że coś wymyślisz :))
rewelacja pokoik .. a wiertareczka czy tam wkretarka tez super :D pozdrawiam ciepluteńko
OdpowiedzUsuńA Tyś się śmiała ;P
UsuńJak miło poczytać, że nie tylko nas gnębi remont, sprzątanie i mnóstwo obowiązków domowych :)Ale najfajniej jest już po tym całym zamieszaniu, no nie ?
OdpowiedzUsuńFakt efekt końcowy wynagradza cały trud pracy :D
UsuńPracy co nie miara, ale najważniejszy efekt i zadowolnie dziewczynek. Bardzo fajny pokoik i super kolor na ścianach ja żałuje, że córci pomalowałam na różowo bo ten twój fioletowy jest śliczny. Gratuluje siły i świetnej "mikro" wkrętarki:))
OdpowiedzUsuńPoczekaj Córa podrośnie i wtedy powie Tobie jaki kolor chce a wtedy pendzel w ręke i do dzieła... Może jeszcze tak być że nie będzie chciała zmian :D U nas Kappa sama wybierała kolor. Ucieszyłam się gdy powiedziała że chce fioletowy ;P
UsuńDziękuje za gratulacje a wkrętarke polecam. Fajna zabawka ;)))
Jazz wybacz nie doszłam :(... ale dojdę, obiecuję. Jutro, bo spanie mnie bierze :)...ale nie żeby to Twój post, od czwartej rano nie śpię:)
OdpowiedzUsuńdobranoc :)
Rozumiem doskonale :) Czasem oczy się zamykają mimowolnie :/ Każdy tak czasem ma ;)
UsuńDobrego dnia!
od dawna mowie ze masz talenta - wyszlo prima sort co widac po minach dziewczynek :)))
OdpowiedzUsuńDziękuje bardzo :D Zaczerwieniłam się :))
UsuńSuper efekt!!!
OdpowiedzUsuńWielkie dzięki :))
Usuńlubię fiolet, też myślę o takim kolorku na ścienach :)
OdpowiedzUsuńa pokój śliczny :)
W efekcie kolor wygląda o wiele lepiej niż w wiadrze podczas kupna :)
Usuńhehe jak widzę wieżę to przypomina mi się Hlias jak na widok pałacu kultury powiedział do Kappy "patrz to polska wieża Eiffla, dostali ją od przyjaciół Rosjan :)" .
OdpowiedzUsuńPokój cudny a radość dziewczyn bezcenny.
Hahaha.... Zapomniałam o tym tekście, hahahaha...
UsuńNo właśnie ważne że Dziewczyny mają radoche :D
Ile Ty masz sił w sobie, powinnaś być z siebie dumna! A efekt piękny!
OdpowiedzUsuńDziękuje stokrotnie :))
UsuńJak cudownie - to znaczy, że wreszcie jesteście sami :-)
OdpowiedzUsuńMaciejka
Z tym jest chwilowy problem... Nie mamy łóżka ;D Śpimy na kanapach w salonie, hihihi ;P
Usuńwarto się pomęczyć dla tych słodziaków małych!!
OdpowiedzUsuńDla tych Słodziaków to bym mogła się pomęczyć 100 razy bardziej ;) Sama to wiesz :D
UsuńSuper! Cieszę się razem z Wami!
OdpowiedzUsuńDzięki Kochana :))
UsuńCUDOWNIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńWielkie dzięki :D
Usuń