Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

czwartek, 4 kwietnia 2013

2 kwietnia

Po lutowym płaczu że Siostra Cioteczna skończyła 5 lat przed Kappą nastał ten dzień!
Dzień urodzin!!!

Już od rana zaczęłyśmy przygotowania do nadejścia Gości. Najpierw zakupy, potem zabawa, następnie położenie Ksji spać i dopiero wtedy zrobiłyśmy to na co czekała Solenizantka... TORT

Biszkopt upiekłam dzień wcześniej, gdyż miał powstać piętrowy tort w kształcie sukni barbie! Kremy zrobiłyśmy w dniu urodzin. Zrobiłyśmy trzy! Truskawkowy, czekoladowy i śmietankowy.
Oto nasze dzieło:


Następnie szybkie robienie obiadu i oczekiwanie zaczęło sięgać zenitu! Goście mieli pojawić się po 16:00 a tutaj na zegarze dopiero 14:00! Kappa zaczęła być marudna, bo "kiedy przyjdą Goście?". Ubrana w sukienkę czekała i czekała...
Doczekała się powrotu Baba i otworzenia prezentu od Nas. A tam:
Źódło

Upragnione, wymarzone i wyśnione! Stały się rzeczywistością na piąte urodziny :))

Radość trochę złagodziła ból oczekiwania i wreszcie pojawili się Upragnieni!

Koleżanka z przedszkola, Grecki Brat z Narzeczoną, Jaja, Przyjaciele Rodziny, Babcia Gabrysia z Zitą i na końcu Siostra Koleżanki.

Były prezenty:



No a po zjedzeniu pysznego tortu Dziewczynki zabrały się do zabawy a Dorośli do rozmowy :P
A może ktoś się skusi na ostatnie dwa kawałki tortu?


Imprezka skończyła się niewiele przed 19:00 :)) Była skromna ale obiecaliśmy Kappie że na kolejne urodziny zrobimy jej mega przyjęcie!


piątek, 29 marca 2013

Wielkanoc

Mieszkanie wysprzątane czeka na przyjście Wielkanocy i wiosny (?). Chciałam być tak wspaniałomyślna i podesłać da wschód trochę wiosny więc dziś rano zastał mnie śnieg! Na całe szczęście do tej pory stopniał :))

Przedstawiam zatem nasze ozdoby,
Ten koszyk został ozdobiony przez Kappę. Ona także samodzielnie zrobiła jajko z kwiatem i ozdobiła te z Kitty:


Miniaturowy koszyk, który docelowo miał być jajkiem, ozdobiłam ja dla Ksji. Stanął w otoczeniu pięknych kartek! Ta po lewej jest od Karoliny a ta po prawej od Danusi:

 Danusia do kartki dołożyła świąteczne prezenty :)

 Te wiaderko znalazła Kappa w przedszkolu. Zajączek zostawił tam jajeczka dla Córeńki mojej:


 Tutaj mamy koszyczek znaleziony w kuchni do którego wskoczyły grzechotki (te czerwone) i styropianowe jajko, przysiadły ptaszyny i urosły kwiatki. Postawiałam go w holu bo nie ma tam nic do stłuczenia ani do zjedzenia ;P
Ten Pan na zdjęciu to mój Szanowny Małżonek
Moje jajko wiklinowe!

Zgłaszam je na wyzwanie u Karto_flanej


W dzień Święta Wielkanocnego
życzę Wam jajka smacznego,
Świąt pogodnych i radosnych
oraz tchnienia wiosny!


czwartek, 28 marca 2013

To się porobiło

Wczoraj zaczęłam sprzątać w domu. Toć Święta za pasem a u mnie bałagan. Nie! Nie bałagan. Nawet nie wiem jak to nazwać!?! Ostatni remont w tym mieszkaniu był przeprowadzany 18 lat temu gdy teście się tutaj przeprowadzali.... Ściany są pożółkłe od dymu z papierosów, które teść pali jeden za drugim. Poobdzierane ściany (tapeta gdzie nigdzie zaczęła odpadać i tak wisiała aż moje Kobietki ją zerwały). Kurz zalegał na wysokich półkach gdyż teściowa tak nigdy nie sięgała...

Wczoraj zaczęłam więc porządki zaczynając od salonu, ciesząc się że pokój Panienek K. jest odnowiony :))
Nawet nie wiecie jak zwykła obrusy i serwetki mogą odmienić i rozświetlić pomieszczenie. Tak wygląda teraz salon po przejściu tornado:



Dziś wzięłam się za korytarz zwany także holem lub przedpokojem. Zamieniłam miejscami szafki i ta co ma iść do swojej właścicielki stanęła bliżej drzwi a na jej miejsce weszła stara półka, która jest w tym domu od 18 lat ;P (to ta po prawej). Zostało tylko lustro teściowej bo mi w wystroju nie przeszkadza, hihihih...

Mąż Ukochany, Najwspanialszy pozwolił mi, po Świętach, odnowić te półki! Mają być moim debiutem!!! Może jakieś rady macie? Myślałam żeby je przetrzeć i bajcą, brązową, pomalować...



Po mimo iż upiększanie mieszkania idzie mi całkiem nieźle to upiększanie Dzieci już nie... Wczoraj wieczorem moja Kappa Cudowna potknęła się i poleciała brodą na podłogę... Rozcięła obrzydliwie więc pojechaliśmy z Lu do szpitala... Tam czekałyśmy prawie dwie godziny z gazą przy brodzie... Grek w tym czasie skończył pracę i do nas dołączył. Przyjechał akurat na zszywanie... Dzięki czemu ominęło mnie patrzenie na tą scenę...




To już drugie szwy Kappy! Kiedyś (miała jakiś rok) wspięła się na wózek dla lalek i poleciała na kredens, rozcinając brodę... Efektem tamtego były dwa szwy! Biedactwo moje Jedyne :(
To mi przypomina maila od mojej najstarszej Siostry M&M. Cytuję:
"Przez pierwsze dwa lata uczysz dziecko chodzić i mówić, a przez kolejnych szesnaście błagasz, żeby siadło na dupie i się zamknęło."
Brutalne ale prawdziwe. Ileż mniej złamanych nóg/rąk, rozciętych bród, pozdzieranych kolan/łokci i tym podobnych? Czyżbyśmy byłe temu winne? Ciekawe?

Pozdrawiam i życzę udanego wieczoru :D
Jutro już post ozdobowy i życzeniowy

 

środa, 27 marca 2013

To jest tak

W sobotę wybywając na kawę czekałam na Męża, przy samochodzie, podziwiając dwie dzikie gęsi. Chodziły po jezdni powodując raptowne hamowania samochodów i doprowadzając ich kierowców do zawału ;P


Chyba mamy wiosnę pełną gębą :D

W związku z tym powstają wielkanocne ozdoby. Na pierwszy rzut pochwalę się nowo nabytym sposobem korzystania z gazet. Uczyłam się według tego kursu. Chociaż tutorial jest po hiszpańsku to da się wszystko zrozumieć :))
Jajko-puzderko nie będzie malowane ani ozdabiane gdyż baaaardzo mi się podoba w takim surowym stanie :)) A wygląda o tak:


Pozdrawiam serdecznie i życzę udanego dnia :D

wtorek, 26 marca 2013

Kolorowo

Żyję!!! Mamusiu nie martw się :D
Długo nie pisałam postów i Mamaka zaczęła się martwić i dziś do mnie zadzwoniła. Jest to plus takiej długiej nieobecności na własnym blogu ;P

W piątek na zakupach Kappa nie przestawała mówić o zbliżających się Świętach więc dopiero wtedy postanowiłam, że na własną Wielkanoc przygotuje i koszyczki i pisanki. Wzięłam się więc ostro do pracy bo mało czasu zostało a ja nic nie miałam. Powstały dwa koszyczki i trzy jajka z papierowej wikliny oraz jeszcze jedno jajko, trochę inne (pochwalę się wszystkim w swoim czasie ;)) Dziś pomalowałam 2+3 no i okazało się że źle zrobiłam ponieważ to KAPPA chciała pomalować. Nie zostało mi nic innego jak wyciągnięcie farb i oddanie ich zabawie Dziewczynom!!

2

Ksji dostała swoje płótno, zakupione przez Baba (nie mylić z Babcią, tak naprawdę to znaczy Tata), i zabrała się do tworzenia. Pikasso przy niej to cienki bolek ;) Popatrzcie:


Poza tym Panny K. namalowały takie obrazki:


A na koniec sprzątnęłyśmy nadmiar farby z palety i powstały tęczowe dłonie:


Następnie zmywanie farby z ciał, rozbieranie, KĄPIEL, mleko, spanie (nie moje), pranie, rozwieszanie i może wreszcie się położę :P

Dobranoc!

piątek, 22 marca 2013

Pragnę donieść

Wczoraj zabraliśmy Kappę z przedszkola i pojechaliśmy na miasto bo Grek miał tam coś do załatwienia. Po drodze zatrzymał się by kupić sobie kanapkę z kotletem za euraka. Kupił i wrócił do samochodu wciąż jedząc... Dzieci to zobaczyły i zgłodniały! Nie było innej możliwości... poszliśmy na pizzę ;D


Jedna margeritlka dla mnie (jeszcze tylko 1,5 tygodnia i "rzucę" się na mięso) i jedna z szynką dl Męża. Dziewczynki dostały po trochę z każdej i mieliśmy udany obiad w innym miejscu niż dom :) Ach... co to za miła odmiana :D

Poza tym pragnę donieść iż wiosna nadchodzi od zachodu! Ku pocieszenia polskich serc!!!
Wczoraj zabrakło, już całkowicie, śniegu na świecie (naszym) ale było chmurnie. Dziś natomiast wyszło słońce, ptaki ćwierkały więc rano wybrałam się z Ksji na spacer ku poszukiwaniu oznak wiosny. Znalazłyśmy to:

Mam nadzieję że do świąt (Bożego Narodzenia, jak poinformowała mnie Przedszkolanka ;P Hihihihi :D) Wielkanocnych choć w połowie pojawi się także w Polsce :))
Tak nawiasem to u nas Wielkanoc będzie dopiero 5 maja więc chyba się wyrobię z ozdobami....

Pozdrawiam serdecznie

środa, 20 marca 2013

Zdąrzyłam

Ale od początku!
Środa była dniem roboczo-oraganizacyjnym. Najpierw szafa została rozmontowana a następnie przewieziona do teściowej. Oczywiście pakowaniem do Corsy zajęłam się ja z Mężusiem Ukochanym i Jedynym. Najpierw wszystkie części wynieść przed drzwi, potem je spakować do windy, wypakować, przenieść do samochodu, spakować, przewieść (ja szłam piechotą bo już dla mnie miejsca nie było), wypakować, przenieść do windy, spakować do środka, wypakować, wnieść do mieszkania. Całym szczęściem udało nam się przetransportować wszystko na dwa razy :D Akurat gdy już wnieśliśmy ostatni fragment szafy zadzwonił Grecki Brat, że już jedzie... Chłop-cy więc złożyli wszystko do kupy a ja poszłam zająć się Dzieckiem.
Wrócił Grek z całym arsenałem przydatnych rzeczy typu: farba, wiadra, pędzelki i inne takie potrzebne do pomalowania pokoju. Każda Kobieta powinna wiedzieć o co chodzi ;P
Reszta dnia była wyjątkowo "leniwa" poza.... praniem, sprzątaniem, karmieniem, myciem Dzieci, zmywaniem naczyń, układaniem Dziatwy do snu, rozwieszaniem prania itp.Jak dobrze, że Mąż ma już klucze do mieszkania i nie muszę na niego czekać :))

W czwartek rano wypad na miasto bo buty trzeba było kupić jako prezent od Chrzestnej. Potem kawka w gronie Rodziny w greckiej kawiarni!
Po powrocie do domu ułożyłam Ksji spać i zabrałam się do pracy..... Koszmar jakiś!!! Ręce myślałam że mi odpadną... Dwa razy machnęłam dwie ściany i pobiegłam po Kappę, nakładając czapkę na głowę bo włosy w farbie miałam... Jak dobrze, że przyszła teściowa bo posiedziała z Dziewczynkami godzinę a ja w tym czasie malowałam ostatnią ścianę. Gdy mama Greka sobie poszła położyłam Ksji znowu spać a sama z Kappą zabrałam się do ostatecznego malowania ściany z firanką, na biało. To znaczy ja malowałam na biało a Panna K. na fioletowo ściankę z a drzwiami ;)
Skończyłyśmy pracę po 19:00 więc Dziecię myć trzeba było i do łóżka gnać.
W między czasie zadzwoniła KumKum ku mojemu zbawieniu. Miałam trochę przerwy i pośmiałyśmy się troszkę...Gdy już się na stałe rozłączyliśmy to wyszorowałam wykładzinę w Dziecięcym Pokoju. Na kolanach, zmywakiem do naczyń.... W takiej pozycji zastał mnie Grek gdy o 22:30 wrócił z pracy. Wtedy umyłam podłogę 8 razy, wykąpałam się i poszłam spać!!!

W piątek zaczęłam przynosić meble i zabawki do pokoju. Znaczy się jeden mebel, przez który wylałam trochę łez... Gdy zabierałam szafkę ze starej sypialni teściowej znalazłam grzyb na ścianie... KOSZMAR!!! Popłakałam się z bezsilności... Gdy wzięłam się już w garść wyszorowałam szafkę, która nie miała żadnych oznak zagrzybienia, gdyż nie dotykała nigdy tej ściany, i postawiłam na jej nowe miejsce. Zaczęłam chować zabawki, organizować przestrzeń, zrobiłam domek gdy zadzwonił telefon.... Wychowawczyni z przedszkola pyta się czy bardzo się spóźnię? Ale że jak to spóźnię? No bo już jest po 16:00! Która? 16:05! Co??? Już lecę!!!
Co nie było wcale łatwe gdyż Ksji tak bardzo się spodobał nowy pokój, że nie chciała z niego wyjść ;P
W przedszkolu wyjaśniłam Pani co się stało i w ogóle jaka jest sytuacja. Powiedziała że nic się nie stało tak tylko chciała wiedzieć czemu mnie jeszcze nie ma... Kappie też powiedziałam czemu się spóźniłam więc cała w skowronkach pobiegła do domu :D
Tam czekał na nią taki widok :

 A dokładnie jeszcze bez łóżek, gdyż te przynieśliśmy w sobotę
Tutaj trzeba pokazać czym wkręcamy i wykręcamy śruby bo Paulina się śmiała:


Według napisu na opakowaniu jest to "wkrętak akumulatorowy" a po mojemu "śrubokręt co wygląda jak wiertarka"

Tak też zdążyłam zrobić cały pokój do niedzieli i w urodziny Dzieciaki się nie nudziły :D

Wczoraj na zakupach Mąż znalazł drobiazg do pokoju dziecięcego! Kappa oszalała i dziś rano na ścinie, nad łóżkiem, został przyklejony "Paryż"


Tyle o fioletowym pokoju :)) Wreszcie :D

(tak tylko napisze że w sobotę kupiliśmy sprej na grzyby i muchomorka już nie ma :))

Pozdrawiam Wszystkich którzy doszli do końca tego postu :)) Wybaczcie ;P