Witam wszystkich Czytelników w moich skromnych progach. Cieszę się bardzo z każdych Waszych odwiedzin, tym bardziej gdy pozostawiacie swój ślad w postaci komentarzy. Chciałabym Was jednak uczciwie poinformować że wszystkie posty i zdjęcia na tym blogu są moją własnością i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie, przetwarzanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody. Na podstawie art. 78, art.81 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631, sprawa zostanie skierowana do odpowiednich organów.

Dziękuję bardzo za uwagę i pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie :))

Jazz

piątek, 21 czerwca 2013

Koniec :(

Już jutro rano wyjeżdżamy i jedziemy na lotnisko. Tam łapiemy samolot w locie i lądujemy w zimnych Niemczech... Zmiana temperatury będzie ogromna! Tutaj 34 a tam 24stC!
W dwa tygodnie Kappa i jej Matka nauczyły się nurkować, z czym Młodszaj z nas to lepiej wychodzi. Z braku okularków musiałam nauczyć się otwierać oczy w wodzie, ale tylko w basenie ;) Fajna sprawa! Szkoda że tak późno ją odkryłam... No ale umiem (jakoś ;))
W większości byliśmy tylko w naszych okolicach, nie licząc dwuch wypadów. Czas spędzaliśmy na pływaniu i lenieniu się :D Czasem coś uprałam ale... najważniejsze że nie gotowałam, hihihi! No, poprostu szkoda wracać :((

Pełna i długaśna relacja (może i dwie) będzie po poniedziałku.
Teraz lecę do pokoju gdzie włączona jest klimatyzacja :D Cud techniki :))

Pozdrawiam tak gorąco jak mnie tutaj jest ;D

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Banio, banaki

To już ostatni tydzień... Niby pierwszy mi się dłużył i cieszyłam się że nie mija a tutaj hops! W sobotę rano ruszamy...
Nasz dzień rozpoczyna się od śniadania i zabawy na placu zabaw, który widzimy popijając jeszcze kawkę gdy Dziewczynki się bawią :) Następnie wracamy do pokoju, ogaraniamy się i przebieramy w stroje kąpielowe. W tym czasie Ksji krzyczy: "banio, banio!!" (w znaczeniu: kąpiel, kąpiel ;)) Zabieramy wszystko i idziemy na basen! W morzu nie kąpaliśmy się od trzech dni bo wyprawa, nawet te 600m, jest zbyt męcząca... Poprostu od kilku dni temperatura za dnia utrzymuje się ponad 30stC... No poprostu spacerki się wykluczają aż do 18:00 ;P
Między kąpielami przesypiamy upały i spalony kilogramy...
Po jutrze mamy sprawdzian z wyrzymałości, gdyż wybieramy się do Korfu Town na zakupy sponsorowane przez Chrzestnego, hehehe... Sam chce kupić coś Pannom K.
Własne pamiątki kupiłam już! 5 kartek na wymiankę u T-reni :))

Lecę teraz i odezwę się jeszcze przed wyjazdem :)
Pozdrawiam upalnie jak temperatura w samo południe :D

środa, 12 czerwca 2013

Poza tym...

.... od przyjazdu kąpiemy się w morzu, basenie, nie opalony się (co nie zmienia że się opaliłam), spacerujemy, jemy i dobrze się bawimy....
Ogólnie pogoda jest słoneczna! Oczywiście zdarzają się wyjątki ;) Tak jak dziś, słońce schowało twarz i cieszymy się "wiaterkiem". Wieje już od wczoraj wieczora gdy wybraliśmy się na spacer brzegiem morza... Szczęśliwie zabrałam swetry a, damską. Cześć rodziny ubrałam w długie spodnie! Czasem sama nie mogę wyjść z podziwu jaka sprytna jestem ;) (c.d.n)

Lewa: dzieło Greka, prawa: moje ;))

wtorek, 11 czerwca 2013

Korfu czas start

Dotarliśmy i cieszymy się urlopem ;)

Pobudka w sobotę nie rozpoczęła się tak jak zaplanowałem... Znaczy się... No bo bezsensu nastawiłam budzik na 2 rano, na wtorek !?! Dziwna jakaś jestem, hihihi! Całe szczęście reszta telefonów zadzwoniła w czas i spokojnie zdążyliśmy na samolot :D
Bez pośpiechu, w pełni zrelaksowani dotarliśmy na lotnisko, tam spokojnie przeszliśmy przez wszystkie odprawy, bez nerwów zajęliśmy swoje miejsca, zgrabnie wylądowaliśmy w Grecji, lekko zmęczeni poczekaliśmy na ludków do naszego autobusu i w pół przytomni dojechaliśmy do hotelu! Tutaj kąpiel w basenie, spanie i spotkanie z jednym z Chrzestnym Kappy :) Nic się Chłopak (nazwijmy do Gama) nie zmienił.

piątek, 7 czerwca 2013

Kurs pływania

Podczas kursu nie dopisywała nam pogoda, ale jak nas powiadomiono pierwszego dnia czy deszcz czy słońce to spotkania się odbędą. Jak powiedzieli tak się stało...
Któregoś dnia było tak zimno.... że para z ciepłej wody unosiła się nad basenem:


Na całe szczęście w ostatnim tygodniu wyszło słońce i Dzieciaki mogły cieszyć się pływaniem:


W zeszłym tygodniu w czwartek Pan ściągnął Kappie pas i od tamtej pory trenowała samodzielne pływanie:

 Panna K. świetnie sobie radziła, powodując dumę i uśmiech u Matki swej. Ostatniego dnia była nawet pierwsza w nieoficjalnych wyścigach Małych Pływaków :))

Wczoraj także odbył się egzamin z pływania po którym każdy miał dostać kartę pływacką....
Początek był super! Kappa przepłynęła długość basenu bez zatrzymywania się!!! Ach jaki to był piękny widok... :D

Następnie skok do wody. Trudna sprawa ale po minucie wskoczyła i nawet się nie popłakała ;P
Ostatnie zadanie to zanurkowanie po krążek zaczepiony na sznurku. Około metra w dół. Tutaj zaczęło się marudzenie, płakanie i ogólne "ja nie chcę". W związku z tym Córcia nie dostała karty... Umówiliśmy się jednak na dziś na drugie podejście.
W domu, w napełnionej wannie, rozpoczęłyśmy trening ;) Po długim zachęcaniu Kappa stwierdziła, że to fajna zabawa... Ciut zmęczone poszłyśmy spać by nabrać siły na ostatni dzień przed urlopem, hihihi...
Dziś rano Przedszkolak poszedł do swojej grupy a ja zabrałam się za to nieszczęsne sprzątanie.... i gotowanie....i sprzątanie.... Po pierwszej Głowa Rodziny zawiozłam mnie i Ksji do przedszkola i pojechała do pracy. My wróciłyśmy do domu i powoli przebierałyśmy w stroje kąpielowe. Poszłyśmy we trzy na basen by po pół godzinie "sprzedać" Ksji dla Jaja (przypominam- to po grecku Babcia). Gdy zostałyśmy same wreszcie rozpoczęłyśmy trening na całego. Z tym że... ja nie umiem nurkować... Co jakiś czas przychodził do nas Instruktor i mówił co mamy robić. Za każdym razem zastanawiałam się czemu tego nie było na kursie??? Trzeba przyznać iż Kappa była BARDZO dzielna. Długo ćwiczyła i gdy jej się już udawało to brałam nieszczęsny krążek by zanurkowała po niego a ta panikowała. Jeden jedyny raz jej się udało ale niestety w tym czasie Pana przy nas nie było a potem... Jak wyżej...
Gdybym to ja miała przydzielać karty to Kappa na pewno by dostała za sam trening i postępy jakie zrobiła, ale... to nie ode mnie zależy :(
Gdy się już nauczymy to mamy przyjść i pokazać i wtedy bez problemu zostanie Kappa pełno prawnym pływakiem :))
A czemu my? Dziś tak trenowałam i trenowałam, pokonując własne lęki dla dobra Dziecka i te całe nurkowanie to nie taka straszna rzecz. Postanowiłam więc nauczyć się razem z Córą :))

Teraz idę spać bo o drugiej pobudka i zbieramy tyłeczki do Grecji :D

Jak się uda to coś skrobnę w czasie wakacji a jak nie to do napisania za dwa tygodnie, heheheehe...
(no właśnie może wiecie jak się bloguje przez smarta?)

Papapapapapapapapapapapapapapapapapapapa


Podaj dalej

Wczoraj miał być optymistyczny post o osiągnięciach Kappy na basenie ale... dzisiaj mamy drugie podejście, więc do wieczora ;)

Teraz zajmiemy się zaległościami?
Już dawno temu zapisałam się na "Podaj dalej" do Karto_falnej
Jakiś miesiąc temu (tak wiem zapłon to ja mam "szybki") dostałam paczkę a w niej same cudowności:

Zdjęcie pożyczone od Karto_flanej
Szydełkowa bransoletka i szydełkowy ptaszek, decoupagowa zawieszka, pyszne herbatki, słodkości i przydasie :))
Byłam bardzo zaskoczona paczką. Nie spodziewałam się bom zapomniała, że na coś czekam ;) W ten sposób radość była jeszcze większa :D
KARTO_FLANA BARDZO DZIĘKUJE jeszcze raz! Dzięki temu że ten post powstaje tak późno to przynajmniej przypomnę Tobie jaka jestem szczęśliwa z takich pięknych prezentów :))

A teraz zasady zabawy:

1 . Musisz posiadać bloga

2. Pierwsze 2 osoby,które umieszczą pod tym
postem komentarz,w którym zgłoszą chęć wzięcia udziału w zabawie, otrzymają ręcznie robiony upominek, który wyślę w ciągu 365 dni.

3. Osoba zgłaszająca się organizuje taką samą
zabawę u siebie i daje szansę kolejnym osobom na prezenty wykonane przez
siebie.
Czekam zatem na zgłoszenia

Pozdrawiam

środa, 5 czerwca 2013

Aktywnie spędzony czas

Czasem gdy trafi się dobra pogoda to wychodzimy razem na pobliski stadion piłki nożnej i parkiet koszykówki, który znajduje się w tym samum miejscu.


Biegamy sobie, całą Rodziną, za piłką lub gramy w koszykówkę dopingowani przez Panny K. Grek zdziwił się że potrafię kozłować i piłką rzucać, hihihi. Jaki brak wiary w Żoneczkę ;P przecież ona tyle lat trenowała na podwórku pod okiem swego Brata/Kuzyna/Brata Ciotecznego (niepotrzebne skreślić). Klavy skubany potrafił wrzucić piłkę do kosze z ulicy... Dobry był i nawet czasem dawał wygrywać :D A czy Mąż daje wygrywać? Nie! Co nie znaczy że nie wygrywam! Zbyt dobra jestem, hihihi.... Dzięki Brat!

Może nie częste są te wypady ponieważ pogoda jest obrzydliwa (cały czas pada/wieje wiatr/pochmurno jest i może, ewentualnie, raz w tygodniu świeci słońce i pogoda jest w miarę. No ale zakupów nie mogło zabraknąć ponieważ zażyczyłam sobie spodnie sportowe. Teraz zbieram się jeszcze w sobie by zacząć biegać i proces dbania o siebie będzie można uważać za otwarty ;)

Dziewczynki ciężko doradzające Mamie w wyborze spodni, hihihi

Ale sportowe dni w tym tygodniu są wykreślone z grafika gdyż próbuję doprowadzić dom do stanu używalności przed wyjazdem. Niestety sprzątnięcie mieszkania jest jak walka z wiatrakami... gdy wczoraj sprzątnęłam salon w kuchni zrobił się bałagan! Jak to możliwe? Przecież nic tam nie znosiłam!
Dziś zabieram się za pokój Dziewczynek a jutro sprzątnę sypialnię. Na piątek zostawiam mycie podłóg i łazienkę.
Poza bieganiem po mieszkaniu robimy zakupy ubraniowo-spożywcze gdyż okazało się że nie mam nic letniego w szafie ;) Dziś po odbiorze Kappy z przedszkola kupiłam lizaki na podróż samolotem! Nie chcę aby Pannom zatkały się uszy bo to nic przyjemnego. Mnie to spotkało raz i teraz już, na zawsze , nie dopuszczę do powtórki! Niby gdy uszy są zatkane to jest ciszej ale potem przez tydzień odetkać się nie chcą.... Koszmar....
Poza tym wszystkim robię jeszcze świeczniki z papierowej wikliny (jeden będzie zabrany do Grecji), no i muszę przerobić sukienkę na spódnice oraz zszyć spodnie Greka. Czyli jutro dzień maszynowo-sprzątający....
Byle to wszystko wytrzymać do soboty! O 2 rano wstaję by się wyszykować, potem wyszykować Córunie, dopakować torby i na końcu zrobić kawę dla Mężusia i go zbudzić.

Będę jeszcze pisać jutro ponieważ to ostatni dzień kursu pływania Kappy i jest się czym chwalić :D 

Pozdrawiam Wszystkich Kochanych Czytaczy :))